czwartek, 30 października 2014

Wspomnienie Lata ...



Czerwona Filiżanka zorganizowała Konkurs pod tytułem Wspomnienie Wakacji.

Konkurs jest z okazji 2 urodzin bloga.

Wszystkiego najlepszego i długich lat pisania 
życzmy całym Klubem Kota :-)

W zeszłym tygodniu zgłosiłam do Konkursu moje zdjęcie , a właściwie kilka w jednym :-)

Jest to zestaw zdjęć latem z wyjazdu rowerem do Krynicy Morskiej tutaj kliknij.
Ostatni taki długi wypad na rowerach i ze słońcem , ciepłem i latem ...
Kocham lato, słońce i ciepełko...
I upał, koniecznie musi być upał :-)







środa, 29 października 2014

Nocne życie..



Poniedziałek 23:00

Misia wraca do domu od weterynarza.
Stawiam na podłogę, chodzi bardzo chwiejnie, już wiem ,że noc mam z głowy.


24:00

Horror.
Misia zaczyna wymiotować.
Patrzę z przerażeniem, bo jesli się zadławi, to się udusi...
Już to kiedyś przerabiałam.

Żołądek ma pusty...
Spokój.
Przeszło.



Misia poranna w słońcu, nie chce patrzeć na aparat...



poniedziałek, 27 października 2014

Nerwy, nerwy, nerwy



Do lekarza pojechała tylko Pamisia, bo tak jakoś mówiła mi intuicja...
Czekoladowy ma termin do kontroli w czwartek.

I dobrze zrobiłam, bo po obserwacji przez kilka godzin
i konsultacji ze mną przez telefon
zadecydowaliśmy,że trzeba zrobić porządek z oczkiem...

Wizyta Misi , która miała być tylko obserwacją skończyła się poważną operacją na oku.
Wrzód zaatakował ostro i usiłujemy uratować oczko .
W sumie operacja  trwała  5 godzin, strasznie długo....
A ja w tym czasie myślałam,że koniec , koteczki już nie ma...
Coś się stało złego...
Tyle to nerwów mnie kosztowało ,że nie życzę nikomu...

O 23:00 była w domu, bo Pan Doktor nie oddaje kota nieprzytomnego.
Musi być wybudzony.



Misia już w domu, jaka ulga i szczęście ,że wróciła...



niedziela, 26 października 2014

Wszystko wlecze się...



Leczenie Pamisi ciągnie się jak guma balonowa, zaraz zrobi się balon i mię  strzeli...

W środę była kontrol.
Dziurka zrobiona przez lekarza jest , ale zrobiła się druga dziurka.
Na oczku nad dziurkami zrobił się wrzód.
Doszły nowe leki.

W piątek wieczorem wpadłam w panikę,
bo oko wyglądało paskudnie,
ale w sobotę wyglądało lepiej...

Ogólnie rzecz biorąc , to leczenie wlecze się i tak ma być.
Ja bym chciała ,żeby szybciej a tu cierpliwie trzeba podawać leki i czekać na efekty.
Weterynarz pociesza mnie ,że to może trwać długo a nawet 3 miesiące.
Wizyty nie kosztują, leki na długo na szczęście.

Pamisia też na szczęścia widać ,że nie cierpi.
Je w miarę normalnie , leki łyka normalnie.



Misia zakopana w pościeli, a niby gdzie ma leżeć chory kotek ??



piątek, 24 października 2014

Jak to z jubilerem było...



-Wiesz -mówi A.- szedłem koło sklepu jubilerskiego....
Oooo pomyślałam zaciekawiona, a cóż go tam poniosło ??...

-Wiesz , zobaczyłem na wystawie ....- kontynuuje A. niespiesznie...
I już myślałam ,że powie, że zobaczył piękny pierścionek, brylant, kolczyki...



Zdjęcie Andrzej Kozaczek G+


czwartek, 23 października 2014

I co ja mam zrobić....



Takiego błędu dawno nie zdarzyło mi się zrobić.
Rury i kaloryfer zostały pomalowane niewłaściwą farbą.
Śmierdzi jak wszyscy diabli i nie da się wywietrzyć....




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...